Rugia - największa niemiecka wyspa

Rugia - największa niemiecka wyspa, położona na Bałtyku. Na Rugię można dojechać ze Szczecina samochodem w ciągu 2,5 godziny (ok. 200 km).
Mimo, że Rugię zwiedzaliśmy we wrześniu 2018, to mamy bardzo miłe wspomnienia. Wciąż sięgamy pamięcią do tamtych dni więc postanowiliśmy trochę opowiedzieć Wam o naszej wycieczce. Być może zachęcimy was do zwiedzenia tego pięknego zakątka Niemiec. Wyprawa rozpoczęła się w sobotę wcześnie rano, ok. godziny 8:00 ruszyliśmy w drogę.
Pierwsza stacja - Stralsund - brama na Rugii. Jest to bardzo klimatyczne i nieźle zachowane miasto liczące ok. 50 tyś. mieszkańców. Warto się tu zatrzymać, choć na chwilę, jadąc na Rugię, przejść się między kamienicami, a później usiąść w porcie i zjeść fishbułę.




Ze Stralsundu ruszyliśmy w kierunku Sellin (ok. 50 km). Po drodzę zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w Putbus. Obserwowaliśmy tam daniele, które odpoczywaly w cieniu ternie parku księcia Wilhelma.


Sellin jest bardzo atrakcyjnym kurortem znanym głównie z imponującego molo, z którego można podziwiać morze Bałtyckie. Na koncu molo znajduję się kapsuła, do nurkowania z której można oglądać życie podwodne. Pomost w tej miejscowości jest bardzo popularny wśród młodych par, które organizują tu swoje śluby lub sesje ślubne. Sami byliśmy świadkami kilku, spędzając tam godzinę.


Dalej wybraliśmy się do miejscowości Prora, która znajduje się miedzy Sassnitz a Binz. Mieści się tam ponad 4-kilometrowy niedokończony nazistowski kompleks wypoczynkowy z czasów II wojny światowej. W latach 1945-1955 obiekt zajmowany był przez armie radziecką. Podczas naszej wizyty trwał remont budynków, które prawdopodobnie będą przekształcane na ośrodki kolonijne dla dzieci.


Z Prory ruszyliśmy do Naturerbe Zentrum Ruegen - orlego gniazda. Mieliśmy okazję przejść się tam w koronach drzew, dosłownie... wieża widokowa ma wysokość 40 metrów i jest usytuowana na 82 m n.p.m. Aby dojść na wieżę trzeba przejść ok. 600 metrów kładką, która ustawiona jest wokół imponującego 30-metrowego buku.

Robiło się już dość ciemno więc ruszyliśmy do Sassnitz, żeby znaleźć miejsce, w którym spędzimy noc. Nie było to latwe, bo spaliśmy w samochodzie, a w Niemczech nocleg w aucie jest zabroniony, więc musieliśmy znaleźć miejsce, w którym nie będziemy łamać prawa. Było to ciekawe doświadczenie, choć następnym razem rozważymy również namiot:)
Wieczór spędziliśmy spacerując po porcie. Warto przejść się mostem łączącym centrum z portem. Nam akurat udało się zobaczyć z kładki zachód słońca z widokiem na całą marinę. O poranku również wybraliśmy się do portu, skorzystać z zaplecza socjalnego w marinie, wtedy trafiliśmy też na wschód słońca. Oba zjawiska były imponujące.


W Sassnitz mieści się ZOO. Niestety w trakcie naszego pobytu było ono w remoncie.
Po odświeżeniu się i zjedzeniu śniadania ruszyliśmy w kierunku naszego najważniejszego celu - Jasmund Park. Największą atrakcją parku są kredowe klify nad brzegiem morza, które osiągają wysokość do 118 m. n p.m. Auto pozostawiliśmy na parkingu parku narodowego, stamtąd trasą turystyczną doszliśmy do klifów, zaliczanych do Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Po powrocie do auta skierowaliśmy się do wsi Lohme, gdzie z płatnego parkingu trasą przez urokliwy park krajobrazowy doszliśmy do punktu widokowego Viktoriasicht, skąd dalej mogliśmy podziwiać piękne klify. Zostawiliśmy tu też kłódkę miłości z naszymi inicjałami. Było około popołudnia i spacerowiczów było bardzo wielu, zwłaszcza na samym punkcie widokowym. Nic dziwnego, w czasie sezonu pojawia się tu bardzo wielu turystów.


Był to ostatni punkt naszej wycieczki. Stąd udaliśmy się już z powrotem do Szczecina. Jeżeli wpis nie nasycił waszej ciekawości na temat Rugii, polecamy post na blogu rozmowki-kobiece.pl, gdzie wycieczka została opisana z punktu widzenia rowerzystek.