Dzika Zagroda w Jabłonowie

listopada 16, 2018 0 Komentarzy Jabłonowo , ryś , zwierzęta , żubr
Jabłonowo to mała wioseczka między Mirosławcem a Wałczem (130 km od Szczecina na trasie w stronę Piły). Taką właśnie trasę pokonaliśmy z Agatką w celu odwiedzenia mieszczącej się tam Dzikiej Zagrody, będącej zagrodą pokazową żubrów i od pewnego czasu również rysi.

  Rysie w Dzikiej Zagrodzie biorą udział w programie "Powrót rysia do północno-zachodniej Polski". Od dawna interesuję się programi reintrodukcji rysi w Polsce, a ten, z uwagi na bliskie sąsiedztwo, jest dla mnie wyjątkowo ważny.

  Za wstęp zapłaciliśmy po 8 zł na głowę i dołączyliśmy do niewielkiej rodzinnej wycieczki, która była już obecna przy zagrodzie żubrów. Otrzymaliśmy kosz pełen jabłek, którymi mogliśmy nakarmić zwierzaki własnymi rękoma. Było to niezwykłe doświadczenie, zwłaszcza że w ZOO takiej okazji raczej nie uświadczymy. Oboje od dawna zgodnie stwierdzamy, że żubry są niezwykłymi zwierzętami.

  Po nakarmieniu włochatych krówek zostaliśmy zaproszeni na drewniany taras, którym podążaliśmy początkowo, podziwiając pozostałych członów stada żubrów, a następnie wypatrując ukrytych duchów lasu. Dla rysi w Jabłonowie zostały przeznaczone 4 klatki, docelowo po jednej na parę kociaków. W momencie, gdy zwiedzaliśmy zagrodę, było ich chyba 6. Pani opiekunka zwierząt oprowadziła nas do końca ścieżki, po czym zostawiła nas, dając nam nieograniczony czas na zwiedzanie zagrody. Na terenie obiektu znajduje się miejsce na ognisko i ogromna polana sąsiadująca z lasem, na której można wypatrzeć daniele i dziki.

  Po chwili również rodzina z dziećmi opuściła zagrodę i zostaliśmy w niej sami, wypatrując ukryte koty. Skradając się na palcach, odwracaliśmy głowy w kierunku każdego szeleszczącego miejsca. Wytężaliśmy zmysły, żeby ujrzeć cel naszej wycieczki — rysia. Niestety są to bardzo skryte stworzenia i tego dnia nie mieliśmy szczęścia. Wróciliśmy na drewniany taras z wieżą widokową, gdy spostrzegliśmy, że jeden z podopiecznych zagrody wysunął się ze swojej kryjówki. Bezszelestnie wykonaliśmy kilka zdjęć i naganie wideo, porozumiewając się na migi. Postanowiliśmy podjąć próbę sfotografowania kocura z mniejszej odległości, niestety ryś wyczuł naszą obecność i ukrył się pod korzeniem. Chwilę jeszcze poświęciliśmy na wypatrywanie innych okazów, ale z daleka słyszeliśmy już zbliżającą się większą wycieczkę. Wiedzieliśmy, że więcej okazji na ładne zdjęcie już nie będzie, więc udaliśmy się w stronę wyjścia, wykonując jeszcze kilka zdjęć żubrów.

  Żadne inne spotkanie ze zwierzęciem nie było dla mnie tak emocjonujące. Czułem się, jakbym obserwował je na dziko. Świadomość, że najmniejszy hałas może spłoszyć stworzenie, powodowała, że serce podchodziło mi pod gardło. Z pewnością jeszcze nieraz odwiedzimy Dziką Zagrodę w Jabłonowie.